Kowalski wskazał przyczynę odejścia z PiS. "Wszystko ma swoje granice"
"Dziś złożyłem rezygnację z członkostwa w Klubie Parlamentarnym Prawo i Sprawiedliwość. Serdecznie dziękuję Koleżankom i Kolegom z PiS za lata świetnej współpracy. Pozostanę posłem niezrzeszonym skupionym na pracy dla Polski" – napisał Kowalski w czwartek (30 kwietnia) w serwisie X.
Pojawiły się już pierwsze doniesienia dot. przyszłości polityka. Według doniesień medialnych zasili on szeregi Ruchu Obrony Granic, kierowanego przez Roberta Bąkiewicza.
Tymczasem sam zainteresowany opublikował w social mediach nagranie, na którym powiedział w ogólnym zarysie o przyczynach swojej decyzji. Jak przekazał, w dalszym ciągu będzie zajmował się gospodarką, wspierał całą prawicę i walczył z bardzo złym rządem Donalda Tuska. Parlamentarzysta podkreślił, że nie ma w sobie żadnych złych emocji wobec kolegów i koleżanek z PiS i podziękował im za współpracę. Zapowiedział też pozwy cywilny i karny przeciwko Szymonowi Jadczakowi za artykuł łączący go z estońską firmą Przemysława Kralla.
Kowalski: Ludzie PiS kolekcjonują sobie rady nadzorcze, spółki
Mówiąc o przyczynie, wskazał, że wszystko ma swoje granice. Poinformowałem władze partii wiele, wiele miesięcy temu, że jeżeli mam bardzo mocno angażować się na Lubelszczyźnie, w okręgu nr 7 można zbudować silne Prawo i Sprawiedliwość (...), ale jest jedna zasada – nie można tolerować tego, co doprowadziło do naszej klęski w roku 2023, nie można tolerować układów lokalnych, które ludzie widzą – powiedział Kowalski. Jak zaznaczył, w PiS nie powinno być żadnych "tłustych kotów".
– Jeżeli w Biłgoraju ludzie widzą, że politycy Prawa i Sprawiedliwości zapisują do partii ludzi Palikota, współpracują z byłymi komunistami, kolekcjonują sobie rady nadzorcze i spółki (...), to przepraszam uprzejmie, ja wysiadam – tłumaczył parlamentarzysta.
Kierownictwo partii toleruje układy lokalne
– Nie ma mojej zgody na to, żebym na poziomie centralnym walczył o silną prawicę, która będzie naprawiała Polskę, a z drugiej strony jest tolerowanie układów lokalnych. I to jest główny powód, dla którego odszedłem z Prawa i Sprawiedliwości – powiedział Kowalski.
Janusz Kowalski podkreślił w nagraniu, że wielokrotnie i od dłuższego czasu domagał się interwencji władz partii w sprawie nowych członków, jednak nie spotkało się to w jego ocenie z należytą reakcją.
Poseł przekazał, że przez wiele miesięcy domagał się "opcji zero" i oczyszczenia Prawa i Sprawiedliwości z ludzi, którzy nigdy nie powinni w partii być, ale bez efektu, więc zdecydował się na rezygnację.
Kowalski zaprzeczył, by jego odejście miało jakikolwiek związek z opuszczeniem koła poselskiego PiS przez Łukasza Mejzę i pozytywnie ocenił jego rozstanie z partią.